W Bostonie (kolonia Massachussetts) doszło do wydarzenia, które zaostrzyło konflikt między Trzynastoma Koloniami w Ameryce a metropolią brytyjską i przyczyniło się do wybuchu wojny o niepodległość USA. Grupa amerykańskich kolonistów, sprzeciwiając się polityce podatkowej Wielkiej Brytanii, urządziła protest znany jako „Bostońskie picie herbaty” (Boston Tea Party). W nocy 16 grudnia 1773 r. członkowie radykalnej organizacji Synowie Wolności, przebrani dla zmylenia za rdzennych Amerykanów, wtargnęli na trzy statki Kompanii Wschodnioindyjskiej stojące w bostońskim porcie i wrzucili do wody cały ładunek herbaty (342 skrzynie). Był to protest przeciw Tea Act – ustawie, która przyznawała Kompanii monopol na sprzedaż herbaty w koloniach i de facto narzucała dodatkową opłatę (podatek) od tego popularnego towaru.

„Bostońskie picie herbaty” miało dramatyczne następstwa. W odpowiedzi rząd brytyjski uchwalił tzw. Ustawy Nie do Zniesienia (Intolerable Acts) – serię represyjnych aktów wymierzonych w kolonie, a szczególnie w Massachusetts (m.in. zamknięcie portu w Bostonie, ograniczenie samorządu w kolonii). Zamiast jednak zastraszyć kolonistów, działania te wywołały jeszcze większy sprzeciw i solidarność między koloniami. W 1774 r. zebrał się I Kongres Kontynentalny w Filadelfii, skupiający przedstawicieli większości kolonii, który zaprotestował przeciw polityce Londynu. Rosło przekonanie o potrzebie oporu, także zbrojnego – i rzeczywiście w kwietniu 1775 r. pod Lexington i Concord wybuchły pierwsze walki kolonistów z oddziałami brytyjskimi.

Bostoński protest stał się legendarnym symbolem walki przeciw „podatkom bez reprezentacji” – hasło „No taxation without representation” jednoczyło kolonistów, którzy nie mieli swoich przedstawicieli w parlamencie w Londynie. Wydarzenie to jest dziś postrzegane jako jeden z głównych punktów zapalnych rewolucji amerykańskiej. Pokazało determinację kolonistów w obronie swoich praw i było krokiem milowym na drodze do amerykańskiej niepodległości.