W 1935 r. w Polsce zaszły dwa ściśle powiązane wydarzenia: uchwalenie nowej ustawy zasadniczej wzmacniającej władzę prezydencką oraz śmierć Józefa Piłsudskiego, twórcy i lidera obozu sanacji. 23 kwietnia 1935 r. prezydent Ignacy Mościcki, wykorzystując nadzwyczajne pełnomocnictwa ustawodawcze (Sejm został wcześniej rozwiązany), podpisał nową konstytucję, zwaną kwietniową. Zastąpiła ona demokratyczną konstytucję marcową z 1921 r. i formalizowała ustrój autorytarny, ukształtowany po zamachu majowym 1926. Konstytucja kwietniowa wprowadziła silną pozycję Prezydenta Rzeczypospolitej, czyniąc go „odpowiedzialnym przed Bogiem i historią” (czyli praktycznie nieodpowiedzialnym przed nikim w państwie).

Prezydent zyskał prawo m.in. wydawania dekretów z mocą ustawy, wyznaczania połowy składu Senatu, rozwiązywania parlamentu przed upływem kadencji, mianowania i odwoływania rządu oraz wskazania następcy (na wypadek wojny). Rola Sejmu została ograniczona – liczba posłów zmniejszona do 208, senatorów do 96, posiedzenia Sejmu zwoływane tylko przez Prezydenta. Ograniczono też prawa obywatelskie – konstytucja uznawała je, ale mogły być ustawowo zawieszane. Akcentowano obowiązki wobec państwa: naczelna zasada brzmiała „Państwo jest dobrem wspólnym wszystkich obywateli”.

Konstytucja kwietniowa budziła sprzeciw opozycji (zarzucano tryb uchwalenia bez udziału Sejmu i autorytaryzm). Jednak obóz rządzący nie cofnął się – już 8 maja 1935 r. przeprowadzono wybory parlamentarne według nowych zasad (sanacja zdobyła pełnię kontrolowanych mandatów, opozycja w większości bojkotowała). Kilka dni później nastąpił wstrząs, który w dużej mierze wyjaśniał pośpiech wprowadzania konstytucji: 12 maja 1935 r. zmarł Marszałek Józef Piłsudski, „Dziadek” i faktyczny dyktator Polski od 1926 r.

Śmierć Piłsudskiego była ogromnym wydarzeniem – żałoba ogarnęła cały kraj. Marszałek zmarł na raka wątrobowo-żołądkowego na warszawskim Belwederze. Jego zwłoki wystawiono na katafalku w katedrze św. Jana – tłumy warszawiaków przyszły oddać hołd. Uroczystości pogrzebowe (18 maja 1935 r.) stały się manifestacją jedności narodowej: w kondukcie szli przedstawiciele władz, opozycji, delegacje zagraniczne. Trumnę przewieziono specjalnym pociągiem do Krakowa, gdzie Piłsudskiego pochowano na Wawelu, w krypcie pod Wieżą Srebrnych Dzwonów obok królów i wieszczów. Jego serce zgodnie z wolą przewieziono na cmentarz wileński na Rossie, gdzie spoczęło obok grobu matki.

Odejście Piłsudskiego pozostawiło ogromną próżnię polityczną. Na mocy konstytucji kwietniowej kluczowa stała się instytucja prezydenta. Piłsudski wprawdzie przed śmiercią nie wyznaczył formalnie następcy, ale realna władza rozdzieliła się pomiędzy tzw. „gniazdo piłsudczykowskie”: prezydent Ignacy Mościcki (przejął część wpływów, zwłaszcza w cywilnych sprawach), Generalny Inspektor Sił Zbrojnych marszałek Edward Rydz-Śmigły (mianowany w lipcu 1936 „drugą osobą w państwie”, faktyczny następca w wojsku) oraz minister spraw zagranicznych Józef Beck (kontynuujący politykę zagraniczną Piłsudskiego). Wewnątrz obozu sanacji narastały jednak tarcia między „grupą zamkową” (Mościcki) a „wojskową” (Rydz). Konstytucja kwietniowa stwarzała ramy do sprawnego funkcjonowania władzy bez Piłsudskiego, lecz brak było jego charyzmy spajającej obóz.

Rządy sanacji po 1935 r. nazywa się często „rządami pułkowników” – twardy autorytaryzm pogłębił się (proces brzeski, Bereza), lecz jednocześnie starano się modernizować kraj (COP). Konstytucja kwietniowa pozostała formalnie w mocy aż do 1945 r., determinując struktury władz emigracyjnych (w 1939 r. prezydent Mościcki na jej podstawie przekazał urząd Władysławowi Raczkiewiczowi). Ocenia się ją jako dokument „szyty na miarę Piłsudskiego”, który utrwalił jego styl rządzenia. Piłsudski jednak odszedł – stał się legendą jeszcze za życia, a po śmierci sanacja wykorzystywała jego kult jako fundament moralny swoich rządów. Hasło „Myśli Marszałka będą nam zawsze wskazywać drogę” stało się mottem epoki. Konstytucja kwietniowa i zgon Piłsudskiego zamknęły definitywnie pewien rozdział II RP i przygotowały państwo do burzliwego czasu, który nastąpił – niestety, wkrótce Polska miała stanąć przed największym zagrożeniem swego istnienia.