W nocy z 12 na 13 sierpnia 1961 roku władze Niemieckiej Republiki Demokratycznej (NRD) rozpoczęły nagłą budowę muru, który na prawie 30 lat podzielił Berlin na dwie części – wschodnią i zachodnią. Przywódca NRD Walter Ulbricht, za zgodą i wsparciem Moskwy, zdecydował się na to drastyczne posunięcie, by powstrzymać masową ucieczkę swoich obywateli na Zachód. Od końca lat 40. Berlin stanowił szczególny „wyłom” w Żelaznej Kurtynie: choć miasto leżało głęboko we wschodniej, komunistycznej części Niemiec, jego sektor zachodni (Zachodni Berlin) pozostawał pod kontrolą aliantów zachodnich i był częścią wolnego świata. Granica między Berlinem Wschodnim a Zachodnim była dotąd względnie swobodna – mieszkańcy codziennie przekraczali ją za pracą czy rodziną. Korzystali z tego masowo obywatele NRD, którzy przez Berlin uciekali na Zachód: szacuje się, że od 1949 do 1961 ponad 2,5 miliona ludzi opuściło NRD i Wschodni Berlin, wybierając wolność w RFN. Zjawisko to groziło katastrofą demograficzną i gospodarczą dla NRD (uciekali głównie młodzi, wykwalifikowani ludzie), a także podważało wiarygodność całego bloku wschodniego.
O świcie 13 sierpnia berlińczyków ze wschodniej strony obudził widok drutów kolczastych rozwijanych wzdłuż granicy sektorów. Uzbrojone oddziały wschodnioniemieckiej policji i wojska (oraz tajni funkcjonariusze Stasi) zablokowały wszystkie główne ulice, linie kolejowe i metro przenikające dotąd miasto. W ciągu kolejnych dni prowizoryczne zasieki zastępowano murem z betonowych płyt, który stopniowo rozrastał się i doskonalił. Ostatecznie powstał cały system umocnień: dwa równoległe mury, między nimi pas „ziemi niczyjej” naszpikowany wieżyczkami strażniczymi, rowami przeciwczołgowymi, zaporami i automatycznymi urządzeniami alarmowymi. Mur berliński miał łącznie ok. 156 km długości (otaczał całe terytorium Berlina Zachodniego) i stał się symbolem podziału nie tylko miasta, ale i całej Europy.
Dla berlińczyków i Niemców budowa muru była tragedią – z dnia na dzień przerwano tysiące połączeń rodzinnych, przyjacielskich i zawodowych. Wielu mieszkańców Wschodniego Berlina, którzy pracowali na Zachodzie, straciło pracę; rodziny zostały rozdzielone bez możliwości kontaktu. Wkrótce władze NRD uczyniły z granicy strzeżoną barierę nie do pokonania. Każda próba ucieczki była traktowana jako przestępstwo: straż graniczna miała rozkaz strzelać do uciekinierów (Schießbefehl). W ciągu istnienia muru co najmniej 140–200 osób zginęło, próbując przedostać się na Zachód – zastrzelonych lub śmiertelnie rannych podczas desperackich prób pokonania zapór (wśród ofiar był m.in. 18-letni Peter Fechter, zastrzelony w 1962 i konający na oczach świata przy murze). Mur okazał się skuteczny: masowy exodus przez Berlin został zahamowany. Politycznie ustabilizował on sytuację – Zachód, choć protestował przeciw budowie (prezydent USA John F. Kennedy powiedział cynicznie: „Mur to wprawdzie zła rzecz, ale lepsza niż wojna”), z czasem zaakceptował istnienie muru jako smutnego faktu.
Mur berliński przetrwał prawie 28 lat, stając się ponurym symbolem zimnej wojny. Jego obalenie w 1989 było jednym z najbardziej radosnych i przełomowych momentów końca tej epoki. Jednak od 1961 do 1989 mur dzielił nie tylko ulice Berlina, ale i cały naród niemiecki – stał się fizyczną manifestacją Żelaznej Kurtyny, oddzielającej dwa wrogie światy.