9 listopada 1989 roku padł Mur Berliński – najsłynniejszy symbol podziału Europy w okresie zimnej wojny. Wydarzenie to nastąpiło niemal niespodziewanie i zapoczątkowało lawinę zmian, prowadzącą do zjednoczenia Niemiec oraz końca podziału świata na dwa wrogie bloki. Jeszcze latem 1989 niewielu wierzyło, że mur może runąć tak szybko. Tymczasem od połowy lat 80. w krajach bloku wschodniego narastały przemiany: polityka Gorbaczowa (pieriestrojka i głasnost) stworzyła przestrzeń dla reform i ruchów wolnościowych. W Polsce, po wyborach czerwcowych 1989, powstał pierwszy niekomunistyczny rząd. Na Węgrzech demontowano żelazną kurtynę na granicy z Austrią – latem tysiące obywateli NRD, którzy spędzali urlop nad Balatonem, skorzystało z tego i uciekło do Austrii, a stamtąd do RFN. Był to poważny kryzys dla enerdowskich władz – społeczeństwo NRD coraz śmielej domagało się zmian, organizowano masowe demonstracje (szczególnie w Lipsku – tzw. „demonstracje poniedziałkowe”). W październiku 1989 zachwiało się kierownictwo NRD: wieloletni przywódca Erich Honecker został odsunięty przez bardziej reformistyczne skrzydło (Egon Krenz), ale to nie uspokoiło nastrojów.
9 listopada 1989 wieczorem rzecznik rządu NRD Günter Schabowski na konferencji prasowej ogłosił (niezbyt precyzyjnie i przypadkowo przedwcześnie) nowe zasady podróżowania dla obywateli – „zezwolenie na wyjazdy prywatne za granicę z natychmiastowym skutkiem”. Informacja ta, nadana na żywo i powtórzona przez zachodnioniemieckie media, wywołała sensację. Tysiące berlińczyków ze Wschodu tłumnie ruszyły tego wieczoru do przejść granicznych, domagając się przepuszczenia do Berlina Zachodniego. Zdezorientowani strażnicy graniczni, nie mając jasnych rozkazów (rozkaz formalny miał obowiązywać od następnego dnia), po pewnym czasie ustąpili pod naciskiem rozentuzjazmowanego tłumu. O godzinie 23:30 otwarto szlaban na Bornholmer Strasse. Ludzie zaczęli spontanicznie przechodzić – najpierw ostrożnie, potem coraz śmielej – na drugą stronę. Wkrótce podobne sceny rozegrały się na wszystkich przejściach. Berlińczycy ze Wschodu i Zachodu mieszali się ze łzami radości, wznosili toasty szampanem, tańczyli na ulicach.
W ciągu nocy i kolejnych dni mieszkańcy Berlina własnymi rękami – przy pomocy młotów, dłut i gołymi rękami – zaczęli rozbierać znienawidzoną barierę. „Mauerspechte” (dzięcioły murów) odkuwali kawałki betonu na pamiątki. Straż graniczna NRD, dotąd gotowa strzelać do uciekinierów, nie interweniowała – władze zdecydowały się nie używać siły. Świat obiegły niezapomniane obrazy ludzi spacerujących i tańczących na szczycie muru przy Bramie Brandenburskiej. Upadek Muru Berlińskiego nastąpił pokojowo, w atmosferze święta wolności.
Był to punkt kulminacyjny tzw. Jesieni Ludów 1989 – serii pokojowych rewolucji w Europie Środkowo-Wschodniej, które obaliły rządy komunistyczne. W ciągu kilku tygodni po Berlinie posypały się kolejne domino: aksamitna rewolucja w Czechosłowacji (listopad 1989) obaliła tamtejszych komunistów, w Rumunii co prawda doszło do gwałtownego buntu (grudzień 1989 zakończony obaleniem i egzekucją Ceaușescu), a w Bułgarii i na Węgrzech już wcześniej nastąpiły zmiany na szczytach władzy. W samym NRD otwarcie granic sprawiło, że istnienie osobnego państwa niemieckiego w bloku wschodnim straciło sens – w ciągu następnych 11 miesięcy nastąpiło zjednoczenie Niemiec (3 października 1990).
Upadek Muru miał ogromne znaczenie symboliczne i geopolityczne. Zakończył zimną wojnę – podział Europy i świata. Zjednoczone Niemcy stały się ponownie potężnym państwem w centrum Europy, ale już jako demokracja zakotwiczona w NATO i EWG (późniejszej Unii Europejskiej). Rozpad bloku wschodniego przyspieszył: w 1991 formalnie rozwiązano Układ Warszawski i RWPG, a także nastąpił rozpad samego ZSRR. Mur Berliński, który przez prawie 28 lat uosabiał podział i ucisk, w jedną magiczną noc stał się historią – drobne jego kawałki trafiły do muzeów i kolekcji na całym świecie, jako relikwie zwycięstwa wolności nad tyranią.